Nie posiadam poważnej dziewczyny, a tym bardziej pretendującej na ewentualną mogłaby mieć ze mną córkę. Może to i ok., gdyż nie dość, że wbrew 29 wiosen nie czuję się bynajmniej na niańczenie potomstwa przygotowany, to miałbym okrutny kłopot z wytypowaniem dla niego imienia. Z jednej strony pragnąłbym aby mój ewentualny przyszły syn bądź córka posiadał klasyczne, krajowo wybrzmiewające imię, jak Zygmunt, Janusz lub też Marian, ale z drugiej strony nie mam pojęcia czy te imiona, minimalnie już przestarzałe w obecnych latach, kompletnie już będą faux pas za następną dekadę. A przecież żaden rodzić nie chciałby być znielubiany przez swoją pociechę, tylko z powodu tego, że nie chciało mu się wysilić i poświęcić odrobinę czasu nad zastanowieniem się nad najbardziej optymalnym imieniem. Co z tego, że lubię Kevin, skoro po pierwsze w polskim alfabecie nie pojawia się litera ,v”, a po drugie zawsze wiązać się będzie z psotnikiem z uwielbianej komedii zamieszczanej w naszej telewizji kolejnej Gwiazdki. A gdy przydarzy się dziewczyna? Nie mam pojęcia czy na torcie urodzinowym z okazji jej pełnoletniości w roku 2028 cieszyłaby się, jeśli miała wymalowane Monika, Ewa, Krystyna czy może Britney. Moi drodzy, a czym wy się sugerowaliście nadając imię dla własnych dzieci? Przeglądaliście sens poszczególnych imion w Internecie czy może wyszukiwaliście słynnych bohaterów o identycznym imieniu? Bardzo jestem ciekaw jak postępują teraźniejsi młodzi rodzice.
Bez kategorii, Edukacja, Hobby
Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. TrackBack URL